Uprzejmość
Krążę po osiedlowym sklepiku. Jest tu w kółko to samo i jeśli nie ma się sił / samochodu by pojechać gdzieś dalej, je się to właśnie ciągle. No niestety, muszę kupić jedna z dwóch stałe dostępnych zup mrożonych. Akurat pani wykłada inny towar, używając zamrażarki jako podstawy pod pudełka.
- muszę otworzyć - uprzedzam.
- musi pani zaczekać - słyszę.
No nie, wydaje mi się, że sklepy są jednak dla klienta! Pani coś się poplątało. Otwieram. Uprzedzalam. Gdyby powiedziała "przepraszam", albo " czy może pani zaczekać?" - byłoby inaczej. Chcąc coś od kogoś trzeba też coś zrobić dla niego.
Dodaj komentarz